Pewien konik, a właściwie amazonka na koniu, prześladowała mnie od dawna, chyba nawet od czasów "przed filcowaniem" czyli od ponad dwóch lat. Aż wreszcie nadeszła wiekopomna chwila i nadarzyła się okazja żeby z Amazonką się zmierzyć. Mowa o obrazie zatytułowanym Amazonka, którego autorem jest Wassily Kandinsky. Prawdopodobnie najbardziej urzekła mnie zielona sukienka owej Amazonki, bo ja bardzo lubię kolor zielony i o zielonej sukience marzę, jednak to nie sukienka powstała. Ta okazja to 18-te urodziny mojej chrześniaczki, która uwielbia jazdę konną i wszystko co z nią jest związane. Zainspirowana obrazem, postanowiłam stawić mu czoła i stworzyć filcową jego wersję.
Oto moja filcowa reprodukcja w postaci poduchy.
Oto moja filcowa reprodukcja w postaci poduchy.
Amazonka

Może po kolei - tu Amazonka na sucho - puszysty etap ma w sobie
niesamowitą trójwymiarowość, która niestety potem zanika, a szkoda...
niesamowitą trójwymiarowość, która niestety potem zanika, a szkoda...

Amazonka i "ściąga" (po lewej)

Amazonka w zbliżeniu

Gotowa Amazonka ze ściągą jeszcze raz

Amazonka i kartka okolicznościowa

Pojawiło się podejrzenie, że kulki naokoło poduszki zostały również przeze mnie ufilcowane, jednak to raczej ponad moje siły - do wykończenia poduszki wykorzystałam gotową taśmę pasmanteryjną, tył poduszki jest wykonany z czarnego aksamitu.
Chrześniaczka została obdarowana jeszcze jednym rękodziełem - naszyjnikiem specjalnie dla Niej zaprojektowanym i wykonanym przez Jamilkę - oczywiście i tu nie mogło zabraknąć konika.
Chrześniaczka została obdarowana jeszcze jednym rękodziełem - naszyjnikiem specjalnie dla Niej zaprojektowanym i wykonanym przez Jamilkę - oczywiście i tu nie mogło zabraknąć konika.
Naszyjnik
foto: Jamilka
Biżuterię Jamilki podziwiam od dawna - to niepowtarzalne i wyjątkowe połączenie nowoczesności i nutek retro.
Obdarowana poczuła się szczególnie rozpieszczona "jedynymi takimi", bo takie bez wątpienia są, prezentami :-)
Obdarowana poczuła się szczególnie rozpieszczona "jedynymi takimi", bo takie bez wątpienia są, prezentami :-)
Jak oceniacie moje zmagania ze Sztuką przez wielkie "S"?
Powiem tak - nie umiem filcować na mokro... ale jak widzę tego typu prace ... to już się nie mogę doczekać wtorku!!! Idę zobaczyć z czym to się je!!!
OdpowiedzUsuńBiżu też odlotowa... moje koniary też by tak chciały!!!
Wyszło super! Malowanie wełną to świetna sprawa. A prezenty super i wypasione :).
OdpowiedzUsuńPrzechodzisz sama siebie:)))Kopia obrazu Ci wyszła i to raczej wierna. Wiem ,że to nie łatwe, bo kłaczki się lubią rozjeżdżać przy filcowaniu, ale widać mistrzom się nie rozjeżdżają:)To niesamowite co można zrobić z filcu, jak się umie oczywiście.Chapeau Bas!
OdpowiedzUsuńOch! Cudne! Aż się nie chce oglądać nic innego!
OdpowiedzUsuńWooooow... I Twoja poduszka i praca Jamilki. Piękne cuda!
OdpowiedzUsuńJesteś niesamowita, a ta poducha... podziwiam cierpliwość:)
OdpowiedzUsuńOjej, pięka podusia, jestem pod wielki wrażeniem!
OdpowiedzUsuńFantastyczna poducha, i powiem, że robienie obrazków z wełny to nie alda sztuka:-))) Ja też mam skarb od Jamilki:-)))
OdpowiedzUsuńPięknie Ci to wyszło:)Niesamowitą cierpliwość masz.... i talent:)
OdpowiedzUsuńOj tam, oj tam! Nie zawstydzajcie mnie dziewczyny :-)
OdpowiedzUsuń