Wypoczywam sobie, i nic nie robię... A może wręcz przeciwnie? - ładowanie akumulatorów to, jak by nie patrzeć, spory wysiłek.
Jeden z wakacyjnych dni spędziliśmy na Jarmarku Dominikańskim. Moje oczy przyciągały oczywiście głównie wyroby z czesanki - wreszcie mogłam podotykać i podpatrzeć prace innych, bo jak dotąd niewiele miałam takich okazji. Mogłam też na żywo uścisnąć dłoń Plastusi, znanej mi dotąd tylko z sieci - pozdrawiam serdecznie. Dziewczyny mocno się napracowały żeby zgromadzić tyle cudnych rzeczy!!! Mam nadzieję, że klientela dopisuje!
Jeden z wakacyjnych dni spędziliśmy na Jarmarku Dominikańskim. Moje oczy przyciągały oczywiście głównie wyroby z czesanki - wreszcie mogłam podotykać i podpatrzeć prace innych, bo jak dotąd niewiele miałam takich okazji. Mogłam też na żywo uścisnąć dłoń Plastusi, znanej mi dotąd tylko z sieci - pozdrawiam serdecznie. Dziewczyny mocno się napracowały żeby zgromadzić tyle cudnych rzeczy!!! Mam nadzieję, że klientela dopisuje!
Jarmarczne, niekoniecznie filcowe, ujęcie

Ja niestety chwilowo nie mam się czym chwalić. Jeszcze przed urlopem powstał, na bardzo pilną potrzebę, skromny komplecik w odcieniach zieleni.


A pod wpływem chwili odmieniłam cioci szal, dodając czesankowe akcenty, również w bladożółtawozielonkawej tonacji.

Określić kolor wcale nie jest łatwo. Dzisiaj wpadła mi w ręce paleta kolorów farb. I już nie dziwię się wcale, że faceci mają problemy z rozróżnianiem barw! Czy wiecie może co to za kolor "pędy bambusa" albo "alpejskie wzgórze", albo "szelest traw", a może "tajemniczy ogród", "rzymski poranek", "indiańskie lato"? Są też nazwy kulinarne, np. "puszysty biszkopt", "bita śmietana", "shake malinowy" czy "krem budyniowy". Albo wszystko mówiące "wysokie obcasy" i "bezmiar przestrzeni". "Lawendowy" brzmi wśród nich tak prozaicznie.
"Lawenda i len" brzmi nieco lepiej i u mnie wygląda tak
(nie o kolor ścian tym razem chodzi).
(nie o kolor ścian tym razem chodzi).

I jeszcze jeden letni akcent kolorystyczny z jeżówką purpurową w roli głównej.

P.S. Wyciągnąć przepis na tartę bananową od zabieganej, prawie dorosłej córki , wcale nie jest łatwo... ;-)
Widze, ze bylas "u mnie " na Jarmarku:)) Ja jeszcze sie nie wybralam , jakos nie mam sily na chodzenie w tlumie ;)szal jak zwykle pieknie ozdobilas ...
OdpowiedzUsuńpięknie "stuningowany" szal cioci :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam motyw lawendy w pomieszczeniach! a jak pachnie!
Ja tu się urlopuję, zbieram koty, no dobrze, kota, a Ty tworzysz cuda! Szale przepiękne!!! Będę się podlizywać o podpowiedzi na temat wykonania, jak dojdę do rozumu po brzemiennym w kota urlopie:) Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPrzed rokiem spacerowałam po jarmarku, ale mi się tęskno zrobiło szal śliczny, delikatny bardzo
OdpowiedzUsuńKingo, miło mi było Cię poznać. W ogóle niesamowitą radość sprawiły mi dziewczyny, które znam tylko z sieci, odwiedzające mnie na jarmarku.
OdpowiedzUsuńTe nazwy kolorów to na potrzeby marketingu :) Na Wikipedii są "normalniejsze" odpowiedniki, co też nie jest rzeczą prostą...
OdpowiedzUsuńNa Jarmarku coraz więcej chińszczyzny, więc stoiska z rękodziełem błyszczą jak brylanty, tyle że rzadko kto docenia prace "handmadowe" i zna ich wartość...
OdpowiedzUsuńKaprysiu - co wiem to oczywiście podpowiem, choć jako samouk nauczycielem się nie czuję :-)